niedziela, 3 lipca 2011

A wczoraj...

... wczoraj się w końcu zebrałem, żeby trochę pobiegać.



Bez szału, nogi odmówiły w pewnym momencie posłuszeństwa, a w deszczu zaczęło się zimno robić (od Bałtyckiej do Jaracza autobus ;)), ale i tak jestem bardzo zadowolony.

Jakieś 8km + ćwiczeń trochę w parku zabaw i rozciągania, przez 1.5 w tętnie 135-155bpm. To następny raz w czwartek, trochę krócej :)

sobota, 2 lipca 2011