piątek, 25 września 2009

No żeby gej męskości uczył i jeszcze miał rację ;)

Dziś po załatwieniu paru spraw na mieście przysiadłem (nomen omen) w KFC i wcinałem frytki czytając Gazetę Wyborczą. Gdzieś w środku trafiłem wywiad z tancerzem Mikołajem Mikołajczykiem "Postawiłem na chorą nogę". Pośród wielu poruszanych tematów wypowiedział się na 2-3 ciekawe, więc wklejam tu fragment :)

W "Waiting" tańczysz nago. To bardzo osobiste.

- Nagość jest moim kostiumem. Trudno było się rozebrać przed publicznością, ale to było konieczne. Każdy kostium zabiłby emocje, które chciałem przekazać. Poza tym każda trudna sytuacja na scenie jest lepsza niż ta łatwa.

Oczywiście, że miałem z tym problem, bo nie jest specjalnie łatwo rozebrać się i pokazać gołą dupę drugiemu człowiekowi. Żyjemy w społeczeństwie, które nie gloryfikuje nagości, wręcz przeciwnie, stara się ją ubrać, zasłonić. Dlaczego ludzie nie chodzą na plaże dla naturystów, tylko ubierają się w te przebrzydłe pantalony?

Bo wstydzą się swego ciała.

- Nie! Bo nie dbają o to ciało. Gdyby podejmowali jakikolwiek wysiłek w stosunku do niego, byliby z tego tak dumni, że mieliby w dupie te normy społeczne i tradycje religijno-kulturowe, które każą się ubrać przy każdej nadarzającej i nienadarzającej się okazji. Nagość daje człowiekowi pewność siebie, ale w Polsce kojarzy się przede wszystkim z seksem i z pornografią. A pornografią jest skąpe, seksualne odzienie, a nie nagość. Nagość nie jest seksualna, ona odziera z seksualności.

Zauważ, jak ludzie się ubierają! Dobierają ciuchy pod to, czego nie akceptują w sobie. Chcą to zakamuflować i przedstawić się lepszymi, niż są. I powstaje pewna rozbieżność. Jeśli w takich bzdurach istnieje choćby mały brak samoakceptacji, to owe bzdury przekładają się na życie emocjonalne. Nie wierzę, że jak ktoś nie akceptuje swoich dużych bioder albo wiszącego brzucha, akceptuje nagle siebie. Iluzją jest wmawianie sobie, że to nie ciało jest ważne, tylko intelekt! Z tego niedbania o ciało bierze się potem nadmierne eksponowanie swojego intelektu. Agresywne i nieprzyswajalne dla innych. Doświadczam tego czasami w teatrach od aktorów, którzy manifestują swoją pozorną wyższość nad "panem od ruchawki". I odmawiają współpracy.

Dlaczego wyćwiczone, zadbane ciało jest ważne?

- Ćwiczenie fizyczne siebie samego powoduje, że robisz sobie porządek w głowie. Skoro wymagam od siebie fizycznej męczarni, to jestem w stanie więcej z siebie dać przy kontaktach z drugim człowiekiem. Jestem zdolny do pokonania większego wysiłku, do nieodrzucania go, nawet jeśli całkowicie mi nie odpowiada.

Żyjemy w stadzie, musimy do pewnych norm nawet się przymusić. To daje dyscyplina. Jak człowiek pakuje w siebie byle co, to byle co mówi, byle jak się zachowuje, byle jakie fluidy z siebie wyrzuca, byle jakie jest jego życie.

Ja wiem, że coraz więcej ludzi chodzi na siłownię, ale to jest podyktowane presją mody. Kupuje się fajne adidaski, markową koszulę i jakieś krótkie gacie, i to wszystko musi lśnić i być piękne.

I w tych ciuszkach ci bogaci faceci podnoszą sztangi pod okiem prywatnego instruktora. Gdyby naprawdę chcieli wyciskać z siebie poty, to te ich piękne koszulki po kilku razach nadawałyby się do śmietnika. Więc nic z tej ich siłowni nie wynika. Brzuchy, jak były, są. Tak samo mętlik w głowie. Wszystko jest pozorne, byle jakie.

Denerwują cię ludzie niedbający o swoje ciało?

- Niestety, patrzę na to. I wytwarza mi się w głowie niepozytywna opinia o nich. Są zapuszczeni, bo nie pracują nad sobą. Wiem, wiem, to faszystowskie podejście.

A ty jak dbasz o nie?

- Codziennie rano 55 pompek za jednym zamachem i 400 brzuchów. Potem trochę ćwiczeń z jogi, trochę medytacji i dopiero wtedy prysznic na zmianę gorący i lodowaty. Tego potrzebuje mój moralny kręgosłup. Ja tego nienawidzę i rano śpię, ile wlezie, byle jak najdłużej odciągnąć moment tych pompek. Ale jeżeli ich nie zrobię, to cały dzień będę miał do niczego. Bo wiem, że skoro sobie odpuściłem tutaj, to odpuszczę sobie tu i tu, i tam, i cały dzień sobie odpuszczę.

A na ubiór też patrzysz?

- Oczywiście. Ciuchy pokazują charakter człowieka. Źle je dobierzesz, to znaczy, że jesteś niechlujem życiowym. Nawet ci, którzy robią z tego jakiś atut, to dbają, by był to porządny atut. Ich byle co nałożone na siebie wygląda jak park w stylu angielskim. Wydaje nam się, że zaniedbany, a wymaga większej pracy niż park francuski, gdzie wszystko jest cacy.

Ubranie z pewnością określa pozycję w grupie. Biznesmen w krawacie ma pozycję, władzę, siłę itd. Ten w łachmanach nie radzi sobie, nie ma kasy. Ubranie narzuca pewne myślenie o człowieku, umiejscawia go w jakiejś sytuacji. Oczywiście dla mnie najważniejsza jest indywidualność. Stąd ta czapka na mojej głowie. Ale ona nie przystoi facetowi. Ludzie się na mnie gapią.

Lubisz, jak się gapią?

- Na scenie tak. W życiu absolutnie nie! Kiedy idę do knajpy, siadam w rogu i czytam gazetę. W dyskotece też siadam w kącie, a jeśli już tańczę, to zamykam oczy, żeby nie patrzeć na reakcje innych. Być może się śmieją: o, stary rupieć wywija i chce pokazać, że potrafi.

A mnie chodzi o wyrzucenie emocji. Umiem to robić tylko przez taniec. Poza sceną jestem dzikim, trochę wycofanym facetem. Raczej życiowym nieudacznikiem.

Co jeszcze nie przystoi facetowi?

- Słabość, która jest zrzucaniem odpowiedzialności i winy na innych. Za siebie, za własne nieodpowiedzialne decyzje.

A narcyzm przystoi?

- Narcyzm to kolejna moda wśród facetów. Moda na metroseksualność. Gość chce być przesadnie zadbany, lekko zmanierowany, wpisujący się w trendy lekkiego zblazowania, sztucznego luzu.

Okropne.

- No, okropne. Facet ma być facetem, a nie wpieprzać się w tą metroseksualność, a potem biadolić, że jesteśmy w odstawce, bo kobiety chcą rządzić i chcą parytetu, na który ja się nie zgadzam.

Dlaczego się nie zgadzasz?

- Bo ustawowe nakazy zwykle przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego. Wolałbym, żeby kobiety same się pchały do władzy i polityki, same walczyły i wygrywały w wyborach, niż jakby[żeby?] miało to wyglądać jak za komuny. Mamy już za sobą etap list krajowych. Nieważne, jak wiara głosowała, lista krajowa i tak musiała przejść. Ten ustawowy parytet pachnie mi niedemokratycznym sposobem myślenia.

No, ale faceci są słabi. Sami oddają pola kobietom w domu, w pracy, w życiu. Kobieta jeszcze wciąż musi walczyć, żeby wykazać, że jest lepsza od faceta, a faceci sobie walkę odpuszczają. Nie chce im się udowadniać swojej przydatności.

Może to wina kobiet?

- A kogo? Tylko kobiet!!! Walczycie z facetami całe sto lat ostatnie o to samo i się wam nie nudzi? Chcecie pracy - macie, chcecie szkoły - macie, chcecie wolnego seksu - macie, nie chcecie gotować - macie, nie chcecie niańczyć dzieciarów - macie, chcecie rządzić - rządźcie sobie, ale walcząc w wyborach uczciwie! A nie, wam się nagle parytetów zachciewa jakichś!

Kontuzje w capoeira

Wypowiedź z forum, ale myślę, że nie każdy zagląda na goldenline.pl ;)

Myślę, że kontuzje na Capoeira to bardzo rozległy temat, różne ich powody, jeden skutek ;)

Przede wszystkim rozgrzewka. I to nie tylko przed treningiem Capoeira - przed każdym! Co mnie mocno dziwi - ludzie bierzecie się za piłkę nożną, czy siatkówkę lub kosza (poza treningami capoeira - bo sądzicie, że jesteście wysportowani) - i właśnie tam dzieją się kontuzję, a uważam, że są to sporty dużo bardziej kontuzjogenne niż capoeira. Taki delikwent na spotkaniu z kolegami odstawia browara, wbiega na boisko, mocno hamuje, zaraz biec w drugą stronę chce i już staw skokowy nie wytrzymuje :)

Druga sprawa to przygotowanie. Sam musiałem załapać wszystkie możliwe kontuzje, żeby to zrozumieć. Przygotowanie do technik, przygotowanie fizyczne, przygotowanie nacodzień. Napisała koleżanka, że jej dysk przy salcie wypadł - a czy były ćwiczone i opanowane wprawki do salt? Ćwiczenia przygotowujące? Pewnie - jak znam z praktyki własnej ;) - salto ćwiczone było na "raz kozie śmierć" :) Kolejna sprawa to przygotowanie fizyczne - i naprawdę uważam (teraz ;)), że parę lat ćwiczenia bazy daje bardzo dobre warunki do nauki akrobatyki. Przykład z tego roku - 3 godziny zajęło mi nauczenie wprawek i salta z miejsca chłopaka, który NIGDY nie spróbował ani podskoku, a ćwiczy 2 rok bazy. Stawy skokowe, nadgarstki - można przygotować, tylko nikt pewnie o tym nie myśli. Kolejna rzecz to upadki. Osobiście twierdzę, że powinno się wypieprzyć dzieciom z podstawówek te nudne wuefy na macie (macie piłkę i gracie) i uczyć ich przedmiotu p.t."Jak upadać". Pół roku, przez godzinę w tygodniu. Naprawdę przydatna umiejętność, wykorzystywana nie tylko przez kaskaderów - takie zajęcia są organizowane np. dla seniorów w Niemczech - jak poprawnie upaść ze schodów, czy zareagować na poślizgnięcie. Super sprawa i wielokrotnie uratowała mi zdrowie (włącznie z niedawnym szlifem na skuterze ;)).

Trzecia rzecz - odwaga. To już cecha psychiczna, nad którą nie będę się rozwodził. Przy czym - odwaga a nie głupota. Odwaga, czyli opanowanie w warunkach treningu stresu przed wykonaniem trudnych elementów. Ale mam na myśli _OPANOWANIE_, czyli potrafimy się kontrolowac w każdej sytuacji - po to właśnie są wprawki.

Czwarta sprawa - słuchać trenera. Przez 4 lata treningu zdarzyły się u mnie może 3 rozbite nosy plus jedno złamanie ręki (ale to poza treningiem, przed zajęciami i bez rozgrzewki, przy nieuprawnionym wejściu na salę bez instruktora ;) Ogarnięty trener da Wam dużo wskazówek. Ilu z Was uczyło się akrobatyki i powiedziano Wam, żeby nigdy pięta nie dotykała ziemi? Jedna z podstawowych zasad moim zdaniem.

Co do usztywniaczy, stabilizatorów... Przede wszystkim niech zejdzie opuchlizna. Dwa, że jak ktoś już powiedział - uzależnicie się od nich.

Ciało ma Wam wystarczyć na 75 lat życia, a nie tylko do emerytury, pomyślcie o jutrze ;) Kolana, barki - niestety, nie wyszły one Panu Bogu i łatwo się sypią. Trzeba o nie dbać, wzmacniać (np. izolowanymi ćwiczeniami na siłowni), pamiętać o nie obciążaniu poniżej kąta prostego.

Poza tym rzecz trudna do zrozumienia dla młodego człowieka: nie każdy będzie capoeiristą. Trzeba umieć się strategicznie wycofać, powiedzieć sobie "nie" i zrezygnować zanim coś sie stanie a nie w momencie, gdy własne ciało nas do tego zmusi.

W 99,9% przypadków capoeira (i właściwie każda aktywność fizyczna) w Polsce i na świecie to nie sport, a rekreacja. Trzy razy w tygodniu po 1,5h dziennie, do tego fajki i piwo co weekend. Nie wymagajcie więc przy takim swoim podejściu do treningu nie wiadomo czego od własnego ciała. Sport zaczyna się tam, gdzie ciało zaczyna się mocno zużywać - przy 2 lub 3 treningach dziennie po parę godzin każdy - a tu potrzebni są lekarze, masażyści, dietetycy (no właśnie - kto je, tak jak trzeba?), fizjoterapeuci, porządny trener (a nie chłopiec, co widział, jak jego trener prowadzi, który widział, jak jego trener...). Nawet nie powinienem używać słowa "trener" a "instruktor" w stosunku do osoby prowadzącej zajęcia capoeira, bo to pierwsze to jest prawie stopień naukowy a drugie usprawiedliwia jedynie co dana osoba robi na sali ;) Sport nie jest zdrowy tak jak to się mówi. Zdrowy sport, a właściwie rekreacja rządzi się zasadą złotej trójki - 3x po 30 minut w tętnie 130 na tydzień - to jest zdrowe :) Wszystko dalej to kontuzje i problemy, na które musicie przygotować siebie i swoje portfele.

czwartek, 24 września 2009

Człowiek z żelaza

Próbowałem napisać coś mądrego, ale wyjdzie gorzej, niż poprostu polecić obejrzenie Człowieka z Żelaza. Jako bohater drugoplanowy - ulice i skrzyżowania mojej ukochanej Gdyni! Chyba nigdy jeszcze tak do Niej nie tęskniłem, jak mieszkając w innym mieście i nie mogąc Tam wrócić.

Natomiast sam film nie jest produkcją na skalę obecnego McDonalda kinowego. Wprost przeciwnie, ogląda się go z wrażeniem uczestniczenia w czymś niepokojąco ważnym. Podobnie jak Człowiek z Marmuru. Oba filmy zrobiły na mnie kolosalne wrażenie, może poprostu teraz je trochę lepiej rozumiem niż x lat temu.

Polecam też Balladę w wykonaniu Jandy.



Nie wierzę, że ktoś nie zna (a może się już tym nie interesujecie), ale może...



I pewnie mieszam klimaty, ale z przedstawienia granego w Teatrze Muzycznym, gdy miałem, eeeee, z 5 lat?

niedziela, 20 września 2009

Jeszcze parę przydatnych narzędzi

Webthumb
Serwis udostępniający funkcje oraz API do tworzenia miniatur zrzutów innych stron internetowych. Jeśli chcesz stworzyć np. prostą w obsłudze galerię linków - idealne narzędzie.

10 minute mail
Dziesięciominutowy email. Męczy Cie rejestracja w co rusz to nowych serwisach, gdzie musisz podać swój email a potem walczyć ze spamem i reklamami? Załóż sobie skrzynkę, która po 10 minutach zniknie. Jedyny minus to brak możliwości użycia przypomnienia hasła, ale... Można się przecież rejestrować jeszcze raz ;)

Taksio
Według mnie encyklopedyczny przykład tego, czym jest narzędzie w internecie. Strona wykorzystuje silnik map google do kalkulowania ceny przejazdu w wybranym przez nas mieście, w wybranej korporacji taksówkarskiej.


How many people are in space right now
Bezużyteczne, ale zabawne narzędzie - wiemy dzięki niemu ile osób przebywa obecnie poza planetą Ziemia ;)

Jak działa firma w kryzysie?

Zbyt prawdziwe, żeby to był tylko żart ;)


sobota, 19 września 2009

Nie klikaj!

Ciekawa koncepcja nawigowania po stronie bez kliknięć: Don't click it. Warto wejść, by choć poeksperymentować z własnym uzależnieniem od klikania :)

PS. Noc, a nocą, gdy nie śpię, logika choć nie chcę... O 12:00 poprawka i dalej nic nie umiem ;)

PS2. Parę dobrych kabaretów ;)





piątek, 18 września 2009

Kilka przydatnych narzędzi

Internet Explorer Net Renderer
Stronka, która pozwala nam się zapoznać (dość pobieżnie, wydaje mi się) z różnymi wariantami wyświetlania naszych projektów stron www. Do wyboru mamy kilka wersji emulowanego Internet Explorer'a, podajemy adres, wybieramy parę opcji i zaraz dostajemy odpowiednią wizualizację.

Sugester
Wygodna forma odbierania recenzji strony od użytkowników; wystarczy zarejestrować się w serwisie, na swojej stronie umieścić odnośnik do kodu JS, a po przeładowaniu strony pojawi nam się po prawej stronie gadżet otwierający okno z komentarzami. Proste i przyjemne (w darmowej wersji możliwość komentowania 1 strony)

Nueva Sync
Jeśli Twój telefon/palm/smartphone pozwala na synchronizowanie danych poprzez ActiveSync, to z pewnością brakowało Ci prostej możliwości zsynchronizowania go ze swoim kalendarzem, kontaktami i mailami z Google. Serwis Nueva Sync pozwala podpiąć się pod powyższe, a po przeprowadzeniu konfiguracji importować dane do telefonu. Najważniejszą opcją dla mnie była możliwość importowania więcej niż tylko głównego kalendarza. Bardzo polecam ;)

Ciao!
Ciao to genialna w swej prostocie usługa dla telefonów komórkowych. Na numer 71321 wysyłamy sms z pytaniem, w odpowiedzi otrzymujemy interesujące nas informacje. Można pytać o wszystko: sens życia, ważne wydarzenia w 1922 lub rozkład jazdy z przystanku na Jagiellońskiej. Jak to możliwe? Po drugiej stronie sieci siedzi sztab ludzkich "pilotów", którzy na bieżąco odpowiadają na nasze pytania. Są rzeczy na tym świecie, które się google'owi nie śniły ;)

Batch Geocode
Jeśli mocno polegasz na internetowych mapach, to z pewnością Ci się przyda. W moim przypadku wyglądało tak, że szukałem wszystkich szkół w okolicy. Ściągnąłem ze stron kuratorium bazę teleadresową w postaci pliku excel, po eksporcie do csv wystarczy wkleić dane adresowe do okna źródłowego, następnie podpiąć odpowiednie kolumny pod informacje dla serwera i rozpocząć szukanie. Znalezienie 260 szkół w Olsztynie zajęło jakieś 5 minut. Ale warto, eksport do pliku KML (Google Earth) i voila!

What the Font
Nie wiesz, jakiej czcionki użyto w logo klienta? Ta strona może pomóc ;)

czwartek, 17 września 2009

Memrystor

Przeglądam sobie różne blogi czy wykop i czasem trafiam ciekawostki.

Naukowcy z laboratorium HP połączyli memrystor z tradycyjnym układem scalonym. Udowodnili w ten sposób, że nowy komponent może współpracować ze współczesną technologią, a to oznacza, iż wkrótce układy z memrystorami mogą trafić na rynek.

To bardzo dobra wiadomość dla producentów procesorów, którzy szukają sposobów na ciągłe zwiększanie wydajności tych układów. W ciągu najbliższych lat możemy dojść do granicy, poza którą nie będzie możliwe produkowanie coraz mniejszych podzespołów. Już wcześniej udowodniono, że dzięki memrystorom będzie można tworzyć mniejsze, energooszczędne układy, gdyż memrystor może zastępować tranzystory.

Memrystor to rodzaj opornika z pamięcią. Potrafi on zmieniać oporność w zależności od wartości i kierunku przyłożonego napięcia i, co bardzo ważne, zapamiętuje oporność po odłączeniu zasilania.

Każdy memrystor może zastąpić od 7 do 12 tranzystorów - mówi Stan Williams, jeden z twórców memrystora. Jako, że potrafi on zapamiętać ostatnią wartość, jest znacznie bardziej energooszczędny od tranzystorów, które muszą być bez przerwy odświeżane nowymi dawkami energii elektrycznej.

więcej tu: kopalniawiedzy.pl

środa, 16 września 2009

Ajax i nawigacja

W ostatnim mini-projekciku, który jakiś czas temu zrobiłem do rozwiązania był następujący problem: ładowanie strony odbywało się po naciśnięciu przycisku w menu strony za pomocą ajaxa, jednak należało zapewnić też obsługę w razie blokady lub braku javascript. Inna sprawa, że stronę tak skonstruowaną może zindeksować np. google (choć jestem pewien, że obejścia tych problemów załatwili jeszcze w trakcie pisania oprogramowania dinozaurów ;). Jedziemy po kolei:

Nasze menu:

<ul id="menu">
<li><a href="index.php?p=ofirmie" id="ofirmie" class="menu">O firmie</a></li>
<li><a href="index.php?p=kontakt" id="kontakt" class="menu">Kontakt</a></li>
... </ul>

Do kodu strony możemy dorzucić sobie div'a, który będzie naszym kontenerem dla treści ładowanej przez ajax'a.

<div id="container">
%%tresc%%</div>

Potem opowiem, po co ustawiliśmy sobie %%tresc%% :)

Tak wywołana strona nie pokaże nam nic ciekawego. W moim przypadku (cały) kod powyższej strony został nazwany layout.inc i trafil sobie do odpowiedniego katalogu (równie dobrze można czytać go z bazy, kwestia gustu). Następnie przyszła pora na skrypt index.php:

index.php
<?
$plik_layout = "layout.inc";

/* odczytujemy sobie nasz "layout" ;) z pliku i wrzucamy go do zmiennej $layout*/

$handle = fopen($plik_layout, "r");
$layout = fread($handle, filesize($plik_layout));
fclose($handle);

/* odczytujemy poniżej parametr skryptu (część po ?p= w adresie strony) - jeśli go nie ma, ustawiamy pierwszą stronę */

if(isset($_GET["p"])) {
$strona = $_GET["p"];
} else {
$strona = "ofirmie";
}

/* switch przychodzi nam z pomocą pod postacią niewyszukanego filtra dla $strona a także pomaga od razu ustalić parametry odczytywanej podstrony. Projekt nie przewidywał dodawania w przyszłości nowych podstron, a nawet jeśli to polegałoby to jedynie na dodaniu kolejnego plik do switch i wgraniu go do katalogu */

switch($strona) {
case "kontakt":
$dzial = "kontakt";
break;
case "ofirmie":
default:
$dzial = "ofirmie";
break;
}

/* podobnie jak przy wczytywaniu layout.inc i tu ładujemy plik, podobnie można go ładować z bazy (byłoby nawet szybciej) */

$plik_dzial = $dzial.".inc";
$handle = fopen($plik_dzial, "r");
$tresc = fread($handle, filesize($plik_dzial));
fclose($handle);


/* oryginalny layout.inc posiadał zaszyte %%title%%, %%opis%% a także parę innych pozycji, które skrypt podmienia na ustawione przez nas zmienne. Jak widać treść podstrony, którą ustawialiśmy poprzez $_GET["p"] (a później $strona, które przeleciało przez switch() ) zostaje od razu podstawiona zamiast znacznika %%tresc%%. */

$layout = str_replace("%%tresc%%", $tresc, $layout);

/* pokazujemy stronę */

echo $layout;



Tym sposobem (po utworzeniu odpowiednich plików z treścią w odpowiednim katalogu ;)) powinna już nam działać nasza strona. Brakuje nam jedynie części ajaxowej. Zacznijmy więc od skryptu php, który po podaniu jako parametru nazwy naszej podstrony zwróci jej treść:

ajax.php

/* jeśli żądanie zostało przesłane postem... jeśli nie, to getem ;) */

if(isset($_POST["q"])) {
$request = $_POST;
} else {
$request = $_GET;
}

/* jesli nasze żądanie jest puste, to wychodzimy ze skryptu */

if(!isset($request["q"])) {
die();
}

/* podobnie jak wcześniej "filtrujemy" switchem interesujące nas żądania */

switch($request["q"]) {
case "ofirmie":
case "kontakt": $dzial = $request["q"]; break;
default: $dzial = "ofirmie";
}

$plik = $dzial.".inc";

/* ustawiamy i wysyłamy do przeglądarki na wszelki wypadek nagłówek dokumentu i jego kodowanie */

header('Content-type: text/html; charset=iso-8859-2');

/* odczytujemy treść naszego pliku... */
$handle = fopen($plik, "r");
$tresc = fread($handle, filesize($plik));
fclose($handle);

/* zwracamy załadowaną treść (nie potrzebujemy tu ani xml'a, ani json'a, leci sobie od razu źródło */

echo $tresc;

Skrypt można łatwo przetestować wpisując w pasku adresu ajax.php?=kontakt - powinna załadować nam się treść naszej strony.

Kolejna sprawa to javascript. Skorzystałem tu z wygody i prostoty jQuery, kod jest czysty i przejrzysty :)

wlacz.js

$(".menu").click(function(){
wlacz(this.id);
return false;
});

var tablica = new Array("ofirmie", "kontakt");

function wlacz(ktory) {

if(ktory == undefined) {
var url = String(document.location); // odczytujemy adres z przegladarki

var url_js = url.split('#'); // odczytujemy urla ustawionego przez js, gdyby wyglądał on tak: "index.php#ofirmie"
var url_php = url.split('?p='); // odczytujemy urla z parametrem z php ("index.php?p=ofirmie")

if(tablica.join().indexOf(url_js[1]) != -1) { // sprawdzamy, czy anchor jest w tablicy
wlacz(url_js[1]); // włączamy diva z tablicy
} else if(tablica.join().indexOf(url_php[1]) != -1) { // sprawdzamy, czy anchor jest w tablicy
wlacz(url_php[1]); // wł±czamy diva z tablicy
} else {
wlacz('ofirmie'); // wł±czamy diva pierwszej strony
}
return false;
}

/* tu się dzieje magia ;) */

$.post("ajax.php",{q: ktory},function(data){
$("#container").html(data);
});

//ustawiamy nowy url

var strona = String(document.location);
strona = strona.split('#');
strona = strona[0];
strona = strona.split('?p=');
strona = strona[0];

location.href=strona+"#"+ktory;

}

Po kliknieciu elementu o klasie .menu (czyli nasze <a href=""></a> z menu :)) wykonujemy funkcję wlacz(), ktora zaladuje nam tresc na stronie tam gdzie chcemy, jako parametr przekazujemy id elemenentu, ktory klikamy. Na końcu zabezpieczamy się przed przejściem przeglądarki pod wskazany adres (gdyby tego nie było, nasza funkcja się wykona, a strona mimo to - przeładuje się). Dla prostoty ustalamy sobie tablicę możliwych do wybrania działów. Jeśli nie podalismy ktora strone pokazać - sami ja sobie odczytujemy z urla lub wlaczamy "ofirmie".
Następnie ustawiamy treść naszego kontenera na to, co załadowaliśmy postem za pomocą ajax'a ze skryptu ajax.php, a na koniec ustawiamy w pasku adresu nasz http://adres.pl/strony/index.php#ofirmie lub coś podobnego.

Dzięki powyższemu prymitywnemu rozwiązaniu można w miarę wygodnie zapewnić obsługę z oraz bez JS, a także pozwolić użytkownikowi zapisać sobie zakładkę do podstrony i zapewnić mu jej wyświetlanie, gdy zajdzie taka potrzeba.

Uczę się programować, przepraszam ;)

wtorek, 15 września 2009

Tęcza na niebie

Każdy mały sukces mnie cieszy. Dziś zaliczyłem w końcu Algebrę Liniową, choć to tak naprawdę uśmiech przez łzy. Dlaczego? Bo zżera mnie własna ambicja. Ale po kolei.

Napisałem wczoraj emaila do wykładowcy, u którego chciałem poprawić ocenę. Na wykładach i egzaminie nie byłem, bo pracowałem w weekendy przez pewien czas, gdy pokrywało się to ze zjazdami na uczelni - prawa Murphy'ego są nieubłagane. Odpowiedzi na email nie dostałem, ale ufny we własne szczęście wsiadłem na rower i pojechałem na wydział.

Pan Profesor był, ale zajmował się już kimś, a ja musiałem czekać pod drzwiami. Przez 30 minut - chcąc nie chcąc - słuchałem wykładu młodej dziewczyny o wiązkach i układach Hamiltonowskich i różniczkach. Okraszone było to w dodatku słownictwem, którego nawet nie jestem w stanie przytoczyć. Myślałem sobie - świetna sprawa, matematyka jest piękna. Po chwili doszło do mnie, że co ja mogę wiedzieć o jej pięknie, jeśli przyszedłem zaliczać na tróję podstawy macierzy. To tak, jak gdyby postawić ślepego przed obrazem Da Vinci, czy rzeźbą Fidiasza i słuchać jego zachwytów nad pięknem dzieł. Jestem zwyczajnie ZAZDROSNY, że nie wiem nic o tym, o czym opowiadała studentka. Podobnie jak jestem zazdrosny zawsze, gdy dyskusja toczy się obok i nie mogę nic do niej wnieść ciekawego. Zawsze mogę milczeć (i to chyba najlepsze rozwiązanie), bo odzywając się rozwiewam wszelkie wątpliwości.

Pal licho, co ludzie sobie pomyślą! JA CHCĘ WIEDZIEĆ - LUBIĘ WIEDZIEĆ. Sam dla siebie i własnego wnętrza, dla własnej satysfakcji szukam wiedzy. O fizyce kwantowej i super strunach, o prawidłowym sposobie kładzenia kafli i fugowania, o budowie i działaniu mięśnia. Wredna ambicja i rozbuchane ego rozbijają się jednak o mur rzeczywistości i barierę ograniczeń - czasu, źródła i możliwości własnego mózgu. Bo przecież nie można być specjalistą w każdej dziedzinie. Ba! Nawet laikiem nie można być w każdej dziedzinie. Zamiast zrozumienia jednak pojawia się frustracja - ZNOWU CZEGOŚ NIE WIEM.

I tak właśnie się czułem wypełniając quiz "Algebra liniowa". Strzelaj - może trafisz. Na tyle miałem godności, by nie ciągnąć tego cyrku zbyt długo. Zaznaczyłem to, co mi się wydawało (zaskoczył mnie test) i powiedziałem, że nie będę czarować, że coś umiem. I ja wiem, że te rzeczy są proste - to matematyka na poziomie 1 roku. Wymaga wkucia na pamięć i liczenia wieeelu zadań. Na szczęście Profesorowi nie zależało na udupieniu mnie, zadał parę pomocniczych pytań, do których odpowiedzi musiał ze mnie wyciągnąć. Po trzecim dał za wygraną.

- Widzę, że kojarzy Pan, choć powoli. Proszę o indeks.

Co za potwarz, choć słuszny. Odebrałem to jako postawę: "może informatyk będzie z pana lepszy niż matematyk". Boli podwójnie, bo informatyk ze mnie kiepski, a matematyk czy fizyk jedynie "platoniczny". Bo liczby są piękne, ale co ja mogę o nich wiedzieć.

Za późno na motywowanie się do dalszej pracy. Egzaminy trzeba zdawać, pieniądze zarabiać, czasu nie tracić. Chwytać piętnaście srok za ogon, by zostać jedynie z marnym piórkiem w dłoni i opowiadać za 30 lat wnukom "co się mogło, gdy się było młodym i się tego nie zrobiło".

PS.Co do tęczy - wulff pięknie podsumował nas, Polaków ;)

niedziela, 13 września 2009

Prawdziwa przyjaźń

... ta bliskość między najgorszymi wrogami nie jest znana nawet zakochanym. Pasja w nienawiści do drugiego człowieka bywa jak szczyt himalajów: monumentalna, zamarznięta, tnąca zębami skał nie do zdobycia. Miłość przyrównania do tej pasji jest jak nieśmiały pagórek z tapety Windows XP.

Microsoft - 75 mld dolarów. Apple - 64 mld dolarów. Ten uśmieszek - bezcenny ;)

Bill i Steve

sobota, 12 września 2009

Wojewódzki mnie zaskoczył



Bękarty Wojny

Ostrooo się ubawiłem. Jeśli kochacie przesadę posuniętą do granic absurdu, sceny długich spojrzeń ociekających konsternacją, a do tego posągowych wręcz bohaterów, rzekłbym - herosów; to Quentin Tarantino i jego najnowszy film z pewnością przypadnie Wam do gustu. Ja się jeszcze ani razu na Nim nie zawiodłem! A na Bękartach płakałem ze śmiechu przez 2,5h.

piątek, 11 września 2009

Plakaty

Plan rzeczy do zrobienia:
1) załatwić salę w szkole
2) wydrukować plakaty
3) rozwiesić plakaty

Wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju sposób wykonania powyższego planu:
1) sala znaleziona, treningi działają
2) wydrukować plakaty:

a) dostałem termin w Zakładzie Targowisk Miejskich na plakaty: 11 września. Następny byłby pewnie na koniec miesiąca.
b) drukarnia z Katowic znaleziona na allegro.pl
c) plakaty wykonane przez Łukasza ;) (thx)
d) plakaty wysłane do drukarni i opłacone w piątek
e) drukarnia obiecuje przysłać je w czwartek
f) w czwartek dostaje informacje, że plakaty dopiero trafiły do kuriera
g) w GLS mówią, że powinny być w piątek rano, a o 10:00 wyjeżdżają na miasto plakaciarze.
h) w piątek rano - 7:30 nikt w GLS nie odbiera telefonu, 7:33, 7:35, 7:45, 7:55, 8:00, 8:10 też nie
i) jak już odebrali o 8:30, to umówiłem się z kurierem na drugim końcu miasta
j) wsiadam na rower i z nienapompowanym kołem poprawiam czasówkę na trasie Zatorze - Kortowo (12 min) - 9:05
k) na Kortowie dzwonię do kuriera - zdążył wrócić na Stare Miasto - wracam - 9:15
l) plakaty odebrane - jest 9:40, od tej pory tacham w torbie na wpijającym się w ramię pasku - 15kg plakatów
ł) bankomat - 9:50
3) Rozwiesić plakaty:
a) Zakład Targowisk Miejskich - 9:55
b) plakaty zdane, zapłacone, wywiezione na miasto - 10:00
c) 10:05 spoglądam jak nalepiany jest pierwszy plakat. Format a3 jest zbyt mały. I następnym razem muszę pamiętać o uzupełnieniu tego cholernego kwadracika na plakacie pozostawionego na informację o Spotkaniu Organizacyjnym
d) powrót do domu

czwartek, 10 września 2009

Nowy Zend Studio 7.0

Na razie testuję, ale wygląda obiecująco. Działa szybciej a w połączeniu z Zend Server, który w końcu odważyłem się zainstalować wygląda nawet na wygodne. Pokoduję w wolnym czasie i dam znać! :)

środa, 9 września 2009

Śledzik - temat na topie

Modne się teraz wypowiadać o aktualnościach, więc i ja coś skrobnę.

Nasza klasa - strona powstała po to, by każdy użytkownik mógł odnaleźć przyjaciół ze swojej szkoły sprzed x lat. Podobnych projektów wcześniej i później było wiele, ale to nasza klasa chwyciła i stała się drugą największą w Polsce bazą danych o Polakach. Mieli dużo szczęścia, dobre zaplecze, ale moim zdaniem wstrzelili się w idealny okres - gdy dorosłe już (25-35 lat) pokolenie internautów weszło w okres wspominania i odkopuje stare znajomości. Nikt wcześniej ani później nie wpasowałby się w model działania naszej klasy - młodsi nie mają czego wspominać i w większości ich kontakty są podtrzymywane, starsi generalnie są cyfrowo zacofani (z pewnością nie wszyscy, ale liczba aktywnych internetowo 45-65 latków to żadna siła pociągowa dla takiego portalu). Autorzy tworząc naszą klasę z pewnością nie pracowali w pocie czoła dla jakiejś większej idei niż ta prozaiczna - wypłata. Postawcie się na ich miejscu. Więc dziwią mnie słowa oburzenia, że:
- funkcje na nk.pl stają się płatne
- pojawiają się prezenty
- nk zalatuje "komerchą"

Co to za argumenty? A co nie zalatuje komerchą? Nawet telewizja nie jest darmowa! Oglądasz reklamy (a to dobrze płatna praca wbrew pozorom, chociaż nie Ty dostajesz za nią pieniądze ;)), płacisz abonament (w polskim rozumowaniu "gdy jesteś frajerem"). Wchodzisz na portal nk.pl i żądasz, by sztab ludzi pracował za darmo, bo chcesz skomentować czterdzieste zdjęcie twarzy strzelone znad głowy z nieznacznie różnego od pozostałych kąta. Do tego włączasz adblock'a, dzięki czemu jedyne w miarę nieinwazyjne rozwiązanie na zarabianie kasy (reklamy) zostaje wyłączone.

Treść w internecie będzie płatna, czuć już wiatr zmian. Do loginu i hasła zacznijcie doliczać jeszcze numer konta ;) RSS i Atomy też niedługo zamienią się w coś płatnego.

A co śledzika - bo o nim miał być wpis... Wpisuje się dokładnie w to samo, co napisałem wyżej o naszej klasie. Kolejna maszynka do robienia pieniędzy. I chwała autorom za to, że jeszcze się im chce! :) Ale jak widzę nadchodzące "ruchy społeczne", których misją jest zlikwidowanie śledzika z profilu na nk, to mi się przykro robi. Czemu?

Następnym razem autorzy wymyślą coś, z czego już się nie da zrezygnować i serio TRZEBA będzie zapłacić ;)

poniedziałek, 7 września 2009

Mocne hasło

Jako, że skompromitowano ostatnio zabezpieczenia paru serwisów (a rozmiar serwisu jest wprost proporcjonalny do czasu po jakim informuje swoich użytkowników o włamie), postanowiłem odświeżyć swoją osobistą politykę prywatności i pozmieniać - gdzie się da - swoje hasła. Na coś mocnego, coś na czasie i coś czego nie zapomnę. Koniec z hasłami w stylu "ptaszki". Z drugiej strony nie ogarnę hasła w stylu "3)_4,$$-M0n", więc miałem nie mały zgryz, ale coś się już znalazło.

Pomocne mogą się okazać następujące narzędzia:

www.passwordmeter.com - sprawdzicie tu moc swojego hasła i jego podatność na łamanie

randomtools.net/scripts/hash.php - wygenerujecie hash dla swojego hasła. Po co to? Skopiujcie hash i wrzućcie do google, a nuż ktoś już zdążył rozkodować "Wasze" hasło (czy to obecne, czy poprzednie). Okazuje się, że moje - owszem - już leżało na jakimś rosyjskim forum. FAIL! :)

czwartek, 3 września 2009

Kiedy GET a kiedy POST

Bardzo fajny artykuł trafił na webhosting.pl o używaniu metod przesyłania danych na serwer.

Przy okazji znalazłem też opis biblioteki jQTouch, która do mojego ulubionego jQuery dodaje obsługę zdarzeń ekranu dotykowego czy akceleratora z iPhone, Android i innych webkitowych zabawek :)

wtorek, 1 września 2009

Jak bezpiecznie umieszczać maila na stronie www?

Sposobów jest całe mnóstwo. Najprostszy dał mi css i php, dzięki czemu nie zaprzęgam niesłychanej inżynierii. Kodujemy podanego maila na hexy - programy wyszukujące email nie będą w stanie go odczytać, a przynajmniej 95% z nich ;) Dwa - odwracamy maila tył na przód, co również skutecznie zniechęca sporą ich część. Po obróbce mamy coś takiego w źródle:

<a href="mailto:%75%69%72%61%40%74%6C%65%6E%2E%70%6C" class="mail">lp.nelt@ariu</a>

Jak to osiągnąć? Przygotujmy sobie dwie rzeczy:


Klasa css
a.mail {
unicode-bidi:bidi-override;
direction: rtl
}

Funkcje php
function safeMail($email) {
$string = "<a href=\"mailto:".toHex($email)."\>".strrev($email)."</a>";
return $string;
}

function toHex($ascii) {
$hexadecimal = '';
for ($i = 0; $i < strlen($ascii); $i++) { $byte = strtoupper(dechex(ord($ascii{$i}))); $byte = str_repeat('0', 2 - strlen($byte)).$byte; $hexadecimal.="%".$byte; } return $hexadecimal; }




Pierwsza funkcja zwraca nam zakodowany string, druga (znaleziona gdzieś na google) robi nam sieczkę z maila kodując go na hexy. Proste i przyjemne.