sobota, 27 czerwca 2009

Magisterka Marcina

Oblewaliśmy.

Wyszło fajnie, spotkaliśmy się wczoraj wieczorem przed zamknięciem klubu i zrobiliśmy sobie miłe spotkanie przy piwie. Sączyliśmy browarki siedząc w jacuzzi, ale kiedy dziewczyny się zaczęły zmywać, a nam alkohol uderzył do głów - zaczęły się wygłupy :) Na szczęście - tym razem - bez przesady i bez szkód. Dałem radę wrócić rowerem do domu :)

Kotek troszkę chyba naburmuszony, bo mi nie ufa :) Ale to już nie ten Grzesiek co kiedyś.

W takich chwilach trochę mnie zazdrość chwyta, trochę smutek, trochę się pocieszam, że przecież daję radę. Ale mam tyle samo lat co Marcin, a dopiero zaczynam studia, powinienem już je dawno kończyć jak Adaś, jak Bazyl, jak inni. Cóż, takie życie. Albo człowiek sam ciśnie, albo mu ktoś pomaga, albo ma siłę, albo szczęście. Albo jest do końca zjebem, proste. Każdy ma wybór.

Ostatnio łapię się na lenistwie. A może raczej niemocy. Nie mam siły porządnie pracować, porządnie studiować, zlecenia na strony olewam, nie kończę. Muszę przyłożyć się i więcej starać.

środa, 24 czerwca 2009

Programujemy

Kilka książek w pdf ukradłem i mam z czego się uczyć. Eclipse daje rade, o dziwo błędy ZF jestem w stanie jeszcze wyłapywać i poprawiać, zaczynam ogarniać strukturę tego co chcę zrobić.

A tu parę piosenek żeby posłuchać. Dedykuję Tomkowi i Dzikiemu co siedzą w Afganistanie.



środa, 17 czerwca 2009

Z.E.N.D.

Zło, które Egzystować Nie Daje ;)

Męczę go od dwóch tygodni i nic. Przypomina mi się taki duży, okrągły kamień, który stoi od dawien dawna na trawniku przy nabrzeżu kapitańskim na gdyńskim Bulwarze Nadmorskim. Kawałek skały, na który pozornie nie sposób wejść. Ale metodę na to mają dzieciaki, które przekazują ją sobie - ze starszego na młodsze. Trzeba wziąć rozbieg i wskoczyć.

Dobija mnie niemoc, niewiedza i to, że nic nie umiem. Że nie mam choćby książki, czy osoby, która przeciągnęłaby mnie za rękę i wskazała błędy. Ale wymęczę tego Zenda i jeszcze będę się śmiał z tych chwil.