czwartek, 28 maja 2009

Raz po raz, trafia we mnie bardzo celnie...

Cholerny czwartek

Jak zacząć idealnie okropny dzień?

Trzeba:

0) wynieść cały swój sprzęt treningowy do domu dziewczyny
1) dzień wcześniej zapomnieć, że rano jest trening
2) położyć się o 2 w nocy i przypomnieć sobie o treningu o 6:30
3) wstać o 6:00 i wkurwić chłopaków, którzy czekają furą, spóźniliśmy się
4) zapomnieć kasy na trening
5) na treningu, ćwicząc bez ochraniaczy okopać wszystkim nogi za mocno
6) po treningu przekonać się, że mnie również nogi niemiłosiernie bolą
7) w domu odebrać telefon od matki, że mam wezwanie na komendę w Gdyni, które przyszło z łódzkiego wydziału do walki z przestępczością gospodarczą (sic! zwłaszcza, gdy motam się w rejestracji KS i zakładam niedługo firmę...)
8) w domu zastać kartkę od wkurwionych współlokatorów za syf, niezmyte naczynia
9) przypomnieć sobie o wczorajszym praniu, które wciąż czeka w pralce...

W weekend nie mam szkoły, to wziąłem wolny dzień... Ponadrabiam. Szkoa, że w przyszłym tyg mam szkołę i akurat pracę. Nie wiem jak to będzie z tymi studiami...

wtorek, 26 maja 2009

A dla mnie to był poprostu wtorek

Jeśli nieobce Wam klimaty steampunkowe to polecam bardzo fajny filmik:



A tak poza tym idę spać, trzeci dzień na rano do pracy, trochę wcześniej się kładę, żeby nadrobić ostatnie zaległości we śnie. Dziś wyniosłem większość gratów do domu przyszłych teściów, szybka sprawna wyprowadzka, chociaż trochę jeszcze zostało :)

No i Sportakus się robi. Działa większa część logowania i sesji, w profilu jeszcze pierdoły muszę dorobić w javaskrypcie. Dobranoc!

niedziela, 24 maja 2009

Programowanie

Na drodze do profesjonalizmu wszedłem na kolejny stopień wtajemniczenia. Dziś cały dzień zajęła mi instalacja środowiska Eclipse PDT, do tego debugera kodu XDebug, a takżde kontroli wersji SVN. Magia? Czary? Spoko, ja rozumiem jeszcze mniej. Ale powoli wszystko zaczyna działać. Powiedzmy, że przez dziurkę od klucza widze możliwości i wygodę pracy w ten sposób, daleko większe niż mój standardowy zestaw notepad++ oraz Firefox. Za parę miesięcy będę się dziwił, jak mogłem radzić sobie bez tego...

Pewnie i tak. Wszystko przede mną. Nie ukrywam lekkiej ekscytacji ;) Zostal Zend, JQuery, Postgres, Smarty i jeszcze duuużo więcej ;)

PS. Mam za sobą fajny trening. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale od dwóch tygodni na treningach zjawia się koło 12-15 osób. Serce rośnie. Szkoda, że nie tylko serce mi urosło, teraz trzeba wrócić do porządnego skakania, bo niektóre triki już wychodzić nie chcą.

Tymczasem na 6 do pracy, szybki trening klaty na siłce, potem BJJ wieczorem.

DubFX i Ronald Jenkees

A tak się chciałem pochwalić małym muzycznym odkryciem :)





Oraz mój ulubiony kawałek Ronalda Jenkees'a:

sobota, 23 maja 2009

Pakowanie

Tytuł świadomie niejednoznaczny ;)

W pracy rewelacje, ale bez rewolucji na razie. Jeden z moich kolegów odszedł, pare dni temu odeszły również dwie inne laski. Cała trójka zrobiła to z nieukrywaną intencją wizyty w inspekcji pracy. Zastanawiam się, czy nie dołączyć do tego grona. Wszystko uzależniam od tego, czy do końca miesiąca dostanę godziwe warunki i umowę o pracę. Jak człowiek pracuje dobrze, umysłowo i od pół roku, to ma prawo wymagać czegoś dla siebie.

A niedługo czas na wyprowadzkę. Kończe 1.5 roku na Gdańskiej, pełne wspaniałych i trochę gorszych momentów. Dobrze mi się tu mieszkało. Wprowadzam się niedługo do rodziców młodej, jakiś czas tam im poprzeszkadzam, a co potem... Czas pokaże :)

piątek, 22 maja 2009

Ból

Poruszający kawałek, nie napisze nic od siebie więcej.

czwartek, 21 maja 2009

Boksowanie

No i po. Od miesiąca mnie nie było, ciągle wypadają sprawy ważniejsze, albo praca. Sprawy ważne będą zawsze, ale może praca odejdzie, więc i czasu trochę więcej się znajdzie ;) Trzeba dobrze to rozegrać.

Zawsze oprócz Capoeira interesowały mnie inne sporty i sztuki walki. Ale siedziała w głowie myśl, że trzeba na coś postawić i czemuś konkretnemu się poświęcić. Nie zrobiłem kariery na aikido, judo, tajskim, czy bjj i pewnie już nie zrobię, ale z kolei cała ta wiedza sprawia, że jestem lepszym Capoeiristą. I pośród tych wszystkich "takich samych" jestem na swój sposób wyjątkowy, bo mam to, co dała mi Capoeira.

Niesamowicie irytują mnie natomiast złodzieje wiedzy, wysysacze energii i ślizgacze po renomie. Taki Łysy na przykład. Mówi, że trenuje Capoeira. Wpada do mnie na treningi baaardzo rzadko, "trenowanie" to dalece posunięta przesada. Rozumiem - odległość, ale fakt faktem, wchodząc na drogę Capoeira - nie zawiązał jeszcze porządnie sznurówek. Gdy nie widzę człowieka już lata i sądze, że odpuścił i gdy nagle - całkowicie przypadkiem - dowiaduję się, że prowadzi swoją sekcję i uczy innych - nieświadomych jego nie wiedzy - młodych ludzi, zaczyna we mnie wzbierać jakiś gniew. Ktoś, kto nie wie nic, insynuuje, że umie coś i to sprzedaje. Zrównuje się ze mną swoim statusem i twierdzi, że jest w stanie przekazywać tyle samo. Nosz, do cholery... W dodatku robi to podczepiając się bezczelnie pod markę klubu - bo jak nazwać prowadzenie zajęć i pokazów w ciuchach klubu, w którym się ćwiczyło. Mam rozumieć, że w Przasnyszu jest filia?

I jeszcze cały ten chłam i chołota, która odeszła lub której pomogłem odejść. Liczyli, że jeśli ze mną nie potrafią się dogadać, to pojadą tam, do Przasnysza i zrobią parę pokazów do boomboxa i będą Capoeiristami... Ludzie błędnie rozumieją słowo "wolność".

Wolność to świadome narzucanie sobie dyscypliny i konsekwentne ograniczanie swoich próżności. Wolność to nie bezkrytyczne robienie co nam się podoba. Taki stan słusznie (choć nie do końca świadomie) nazwała nasza nawiedzona katechetka w ogólniaku - rozwolnienie.

Bo faktycznie, kto nie umie się dostosować do zasad, sam pod siebie robi srakę.

Nao cuspa no prato, que voce comeu - nie pluj w srebra, z których jadłeś. Gdybyście faktycznie byli capoeiristami, zrozumielibyście te słowa.

niedziela, 17 maja 2009

Trenowanie

Moje osobiste trenowanie leży i kwiczy. Przebiera nóżkami jak żółwik na pleckach w pustynnym żarze.

Co innego moje trenowanie innych. O ile w pracy jeszcze jestem w stanie coś z siebie dać to na capoeira... Dopada mnie załamka, gdy na treningu pojawia się 6 osób, z czego 3 są pierwszy raz. Ani nowi nie odkryją piękna tego, co chciałbym im pokazać, a starzy - tylko patrzeć - jak też odejdą. Chyba trzeba zrobić plakaty. Ale treningi tylko w sobotę i niedzielę? Toż to jazda na pół gwizdka... Porobił się z tego istny węzeł gordyjski.

Ile razy mogę być Aleksandrem i ciąć go mieczem? Może to czas, żeby inni dawali z siebie więcej, a ja postoję i popatrzę...

sobota, 16 maja 2009

Programowanie

A miało być tak pięknie. Obiekty, klasy, metody magiczne... Okazało się nawet gorzej niż myślałem, nie wiem nic :) Ale może uświadomienie sobie tego (z pomocą kilku ambitnych najwyraźniej forumowiczów ;)) jest pierwszym krokiem z wieeeelu do sukcesu. Kilka nocy klepania kodu - i wciąż jestem zerem :)

czwartek, 14 maja 2009

Przeprowadzka

Do pokoju, w którym mieszkam zwiozłem już prawie cały swój dobytek, aż tu nagle... Kolejna przeprowadzka. Nie dość, że trzeba się spakować w 2 tygodnie, to jeszcze trzeba to zrobić tak, żeby zmieścić się ze wszystkim w mniejszym pokoiku. Ale damy radę ;)

Tymczasem -> do pracy.

Piszemy piszemy

Dwa dni wolne od pracy mam już za sobą, jutro z rana pobudka, śniadanie i powrót do szarej rzeczywistości. Wolne chwile poświęciłem - a jakże! - na przekopywanie się na forum.php.pl i kodowanie mojego "niby-obiektowego" projektu. "Niby obiektowy", bo dopiero zaznajamiam się z zasadami OOP, prawdę powiedziawszy mamy tu zwykłe strukturalne pisanie kodu ubrane w obiektowe paczuszki...

Ale lepsze to chyba niż nic ;)

Idzie się pogubić w tych wszystkich instancjach itp. Na dziś dość Sportakus'a. Może i wiele z tego nie będzie, ale doświadczenie zdobyte, miejmy nadzieję, zaowocuje. Przynajmniej wiem z czym to się je. Teraz tylko nauczyć się Zend'a, jQuery, Smarty i Postgresql i świat stoi przede mną otworem...

... Niestety doskonale zdaję sobie sprawę, którym otworem ;)

wtorek, 12 maja 2009

Kodowanie

Może to kwestia tego, że jestem ostro w lesie, początkujący jak tylko się da. Moje programowanie obiektowe polega tak naprawdę na ubraniu strukturalnego w ładne klasy. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Dobijał mnie w PHP brak w miarę wygodnego środowiska programistycznego. Notatnik i przeglądarka - a potem reload i szukanie błędów. Próbowałem eclipse i dodatków, ale tak naprawdę gorzej to działało niż moje kodowanie w zwykłym notatniku, a może poprostu nie umiałem używać.

Zarejestrowałem się przy okazji ostatnio na kilku forach, grupach i innych miejscach, gdzie porusza się tematy php, webdevelopingu i startupów. Może wyczytam coś ciekawego. Może coś ciekawego się dowiem.

Od jakiegoś czasu mocno pomagają mi w pracy wtyczki Webdeveloper oraz Firebug do Firefoxa. Naprawdę, dwa solidne narzędzia. Świetnym uzupełnieniem ostatniego okazał się FirePHP, który tworzy konsolę błędów dla skryptu php. Muszę tylko zadbać o umieszczenie w kodzie odpowiednich notatek typu fb::info($zmienna,"A teraz wartość zmiennej jakiejś tam:"); i wszystko mam podane jak na talerzu w konsoli Firebuga. Wystarczy zainkludować jedną jedyną jego klasę i samo działa. No i koduję w notepad++ ostatnio, przesiadłem się nań z Crimson Editora. Polecam oba :)

niedziela, 10 maja 2009

Programowanie

Może za ambitnie podchodzę do tego bloga. Ale z drugiej strony tez boję się formy infantylnego dzienniczka o tym, co dziś widziałem, albo co sobie kupiłem.

Mam taki projekt, mówi się na to to podobno teraz startupy, ale chce zrobić stronę. Jaką - to nie jest teraz ważne. W sumie to chodzi tylko o to, żeby była z tego kasa, to chyba najważniejszy powód. Drugi - prawie równie ważny - jest taki, że uczę się na własnych błędach pisania w obiektowym php. Matko Boska...

Chciałbym być programistą. Zostaje mi już tylko pobożne życzenie, kiedy stoję przed murem składającym się z braku wiedzy, braku kreatywności i nieznajomości tematu. A mur ten wytapetowany jest setką manuali, od których już plącze mi się w głowie...

I znów prokrastynacja. Klasy się nie dogadują, a ja piszę na blogu. Idę sikać. Czytam wykop. Jem ptasie mleczko. Wszystko tylko nie edytor...